poniedziałek, 2 sierpnia 2010

dzień pod znakiem kleszcza...

dzisiaj o 2 w nocy GO wyczołam..... żarowa w głowie : KLESZCZ!! obudziłam Ślubnego i kazałam wyciągać, a że pensete mamy wielkości malucha wiec się nie udało... coś tam wyrwał ale reszta została. w połódnie pomaszerowałam do przychodni i tam bardzo miła pani wyciągneła gada, druga miła pani przepisala antybiotyk. myśle, że bedę żyć ;). poniżej zdjęcie miejśca wypadku ;)


wygląda nieciekawie ale podobno nasze rodzime kleszcze są niegroźne :)

ciąg dalszy polowania na wójtoskim: Siostry Mrowki przedstawiam:




4 komentarze:

  1. Mrówa wyszła chrupiąco na fotach! Dobra robota! Ciekawe czy taki kleszczyk dałby się wyssać ze skóry :D

    OdpowiedzUsuń
  2. dla tych liliputów zdrowie narażałaś???!!! ja nie wiem po 40 tce to te ludzie całkiem wariują...
    :)
    żona strażaka

    OdpowiedzUsuń
  3. Znalazłem jescze kombinerki i szczypce od grila , w takim zestawie PENCETA wydawała się idealna , zaparłem się ale drań/ówa spękała na pół.

    ( druga w nocy - to wszystko tłumaczy)
    Kochanie nie bierz więcej tego antybiotyku
    A zdjęcia robisz coraz lepsze :)
    Men_żulek

    OdpowiedzUsuń
  4. Rewelacyjne i pełne uroku !

    OdpowiedzUsuń